reasumując jestem mistrzem w udawaniu, że jest w porządku wtedy, kiedy nie jest. świetnie potrafię się też siebie oszukiwać. na prawdę, nie chcę się narzucać czy żalić, ale nie mam ochoty trzymać w sobie tych wszystkich wątpliwości, trosk i tego bólu. tego bólu jest dużo. odliczam osiem tygodniu do świąt. oby święta okazały się czasem błogim. pomijając święta - o niczym nie marzę tak jak o szkole prywatnej. nie szkole dla snobów, ale o szkole, która jest szkołą, a nie miejscem do którego uczęszczam "bo matka mi każe" ! wracając, marzę o szkole prywatnej. mam dość afer narkotykowych w mojej obecnej szkole, gdzie wyzwiska płyną z każdych stron, bójki są czymś normalnym, tak samo jak wspomniane narkotyki, a także papierosy, seks i alkohol. nie chcę takiej szkoły. mam dość wyrośniętych szesnastoletnich dziewczyn siedzących od nie wiadomo ilu lat w pierwszej klasie grożących pobiciem. moja mama obecnie szuka mieszkania. wciąż. błagam ją o mieszkanie w innym mieście. Wrocławiu, zlituj się. chcę żyć innym życiem niż to dotychczas. około godziny szóstej czterdzieści otwieram oczy i już wiem, że ten dzień jest z góry przegrany, ponieważ jednak się obudziłam. balsamem dla mojej duszy jest wierne spojrzenie mojego kundelka -klik- . wyprowadzam go, wracam do domu, myję włosy, zęby, ubieram się i wychodzę. spędzam te sześć, raz w tygodniu siedem godzin w szkole. wracam ze szkoły, robię sobie obiad, odrobię lekcje i oczywiście resztę dnia spędzam przed komputerem, około godziny jedenastej robię sobie kolację, biorę ką

iel i kładę się do łóżka. największą atrakcją są co piątkowe naleśniki u babci. mam dość mojej patologicznej szkoły, standardowej polskiej szkoły. mam dość mojego trybu życia, zamkniętego, nijakiego. nie mam przyjaciół w mojej szkole, ani w żadnej innej szkole w moim mieście. (jest jedna osoba, do której zwracam się z problemami. najukochańsza Wentzowa, chcę ją pozdrowić, mimo iż wiem, że tego nie czyta, nikt tego nie czyta, co jest najlepsze w tym blogu. bez wątpienia mogę powiedzieć, że ją kocham) nie mam aspiracji, słucham rocka i noszę trampki. nie mam aspiracji, a to jest najgorsze. ten kraj zabija nadzieję. władza i państwo wszyscy sie pozabijamy. wojny w domu, w szkole, na ulicy, pobicia, morderstwa, kradzieże, gwałty, konflikty społeczne, polityczne, etniczne, religijne, a wszystko to w granicach systemów i prawa. biedni, chorzy, przeciętni maja prawo głosu, ale i tak nikt ich nie będzie chciał słuchać. chciwość i przemoc to wszystko co możesz mi zaoferować. nie żądajcie bym akceptowała wasze zasady. jedyne czym chce kierować to własne życie, nie mam ambicji by mówić innym co jest dla nich właściwe i nie wydaje mi sie, by ktoś inny wiedział lepiej. co sprawi ze będę naprawdę szczęśliwa? nie potrzebuje autorytetów ani idoli. Nie potrzebuje prawa ani nakazów i zakazów. by swym życiem nie wyrządzać innym krzywdy. nie potrzebuje tych wszystkich ograniczeń. moje argumenty są racjonalne, podczas, gdy ty masz irracjonalna przemoc. kiedy mówię, ze pragnę wolności, Ty od razu chcesz mnie zabić! zrozum wreszcie, ze to nie twój zasrany interes w co wierze. chcesz krzywdzić i uśmiercać bezkarnie? U.O.P. i policja przyjmą cię z wielka chęcią. Papież pobłogosławi cię, gdy wyruszysz na wojnę. nie żądam akceptacji dla mojej drogi życia. chce po prostu żyć bez ingerencji z zewnątrz. nie pozwól, by inni organizowali ci życie. spróbuj poznawać prawdę samemu bez gotowego zestawu pytań i odpowiedzi. i zajmij sie organizacja własnego życia, bo inni zrobią to za ciebie.
--
Flickr | Facebook | Twitter
--
I don`t care about Grey`s anatomy ..I`d rather see Sloan`s ..
--
Illusion is the first of pleasures.
Oscar Wilde
--
my junk is you.♥
Previous Page12345...Next Page